Strona www.swarzedz.pl

Biuletyn Informacji Publicznej Biuletyn
Informacji Publicznej
eUrządeUrząd
-A  /  A+
Wysoki kontrast strony / Zwykly kontrast strony
Oficjalna strona Urzędu Miasta i Gminy w Swarzędzu
Logo PR
Logo UE

Medaliony z Augustem Cieszkowskim

19.05.21

Wszystkie znane nam medale z wizerunkiem Augusta Cieszkowskiego powstały po jego śmierci. Natomiast na medalionach, tu przypomnimy, że szersze zainteresowanie nimi datuje się od pierwszej połowy XIX wieku. Został uwieczniony już za życia.

Najbardziej znany i najczęściej spotykany medalion z Augustem Cieszkowskim pochodzi w warszawskiej fabryki Minterów. Powstała ona w 1828 roku. Obok innych wyrobów wytwarzała cieszące się ogromną popularnością medale, medaliony, plakietki i statuetki wybitnych polskich postaci historycznych i żyjących znanych Polaków. Współpracowali z nią wybitni artyści tamtych czasów w tym; Wojciech Święcicki, Jakub Tatarkiewicz, Władysław Oleszczyński. To właśnie pierwszemu z wymienionych przypisywany jest medalion przedstawiający Augusta Cieszkowskiego. Wykonany z brązu, o średnicy 12,7 cm, z uszkiem. Datowany jest na okres ok. 1850 r. lub po 1857 r. Głowa z lewego profilu, jak na innych wizerunkach Augusta z brodą i wąsem, ale odsłoniętym podbródkiem. Trochę przypomina wizerunek na jednym z rysunków Cypriana Kamila Norwida, który powstał po 1841 roku. W prawym otoku napis AUG: CIESZKOWSKI, u dołu napis z głąb ODLEW FABRYKI. MINTERA. Taki napis z nazwą firmy odlewniczej był wykonywany z zastosowaniem technik grawerskich, zapewne przy użyciu gotowej puncy (narzędzia do wybijania sygnatury), którą wytwórnia znakowała swe wyroby. Najczęściej podawanym rokiem narodzin Święcickiego jest 1823, od początku lat 50. XIX wieku został na niwie artystycznej głównym współpracownikiem odlewni Mintera. W latach 1860-1861 przebywał w Paryżu, potem wrócił do Warszawy, którą (a tym samym ziemie polskie) w 1862 r. opuścił na stałe. Wydaje się pewne, że zmarły w 1960 r. twórca medali Jan Wysocki nie spotkał Augusta Cieszkowskiego. Święcicki mógł mieć okazję do spotkania A. Cieszkowskiego w Warszawie, udokumentowany jest jego pobyt w tym mieście w 1861 roku. Nie sposób określić ile medalionów z Cieszkowskim wyprodukowała fabryka Minterów.

Z kolei na miano zupełnie nieznanego zasługuje wspomniany już przy medalach, medalion o średnicy 116 mm w Muzeum w Chorzowie. W tym miejscu słowa podziękowania dla Józefa Dembinioka z tegoż muzeum, któremu kolekcje swoich prac przekazał J. Wysocki, za wspomagające nas wnikliwe poszukiwania w zbiorach i literaturze.

Co jakiś czas przeglądamy w internecie zbiory polskich instytucji kultury on-line na stronie fbc.pionier.net.pl. I co jakiś czas zdarza się nam znaleźć coś dotąd nieznanego, tak też było w pierwszej dekadzie października 2019 r., kiedy natrafiliśmy na francuską fotografię medalionów Władysława Oleszczyńskiego, datowaną na około 1862 r. Pierwszy z sześciu, sądząc po barwie, gipsowych odlewów przedstawia Augusta Cieszkowskiego. Popiersie, pod nim 1844, w prawym otoku napis AUGUSTE CIESZKOWSKI, lewym OYCZE NASZ ! Poniżej monogram autora, u góry O, u dołu W. O ile medal Wysockiego pojawia się na aukcjach, medalion Święcickiego ma kilka muzeów to nigdzie nie udało się nam natrafić na ten Oleszczyńskiego. Porównanie wymiarów na fotografii z istniejącymi medalionami przestawiającymi Zaleskiego i Sowińskiego (160 i 155 mm), pozwala, przyjąć, że przedstawiający Cieszkowskiego miał ok. 19 cm średnicy. Ten medalion pod wieloma względami jest najbardziej interesujący. Po pierwsze to rysunek twarzy. Głowa zwrócona w lewo czyli widzimy prawy profil młodego mężczyzny z brodą, krótką bujną fryzurą, z mocno zarysowanym podbródkiem, małym nosem i głęboko osadzonymi oczami. Druga - czas powstania, czyli 1844 rok, skoro tak jest to być może mamy najstarszy wizerunek dorosłego Augusta Cieszkowskiego. Wreszcie napis OYCZE NASZ ! Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza, wszak Ojcze nasz to największe dzieło filozoficzne Cieszkowskiego. Jednak rzecz w tym, że jego pierwsze wydanie, tom pierwszy Wstęp ukazało się w Paryżu w 1848 roku i było anonimowe. Z różnych względów, za namową Zygmunta Krasińskiego (wzmianki o powstawaniu dzieła Augusta pojawiają się w korespondencji Krasińskiego, wkrótce po odnowieniu ich przyjaźni jesienią 1839 r.), August zdecydował się na ten krok. Czy wobec tego ten napis to przypadek? Chyba jednak nie. Urodzony w 1807 r. w Końskowoli Oleszczyński, od roku 1825 studiuje w Paryżu pod kierunkiem Dawida d'Angers i praktykuje w królewskiej mennicy. W roku 1830 wraca do Warszawy, jako stypendysta był obowiązanym do objęcia posady medaliera w mennicy Królestwa Polskiego, ale wkrótce powraca do Paryża. W; Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX tak napisano o nim. Uznanie talentu i duże materyalne powodzenie stale mu sprzyjają na obczyźnie, dochodzą jednak do większych znacznie rozmiarów w roku 1850, kiedy Napoleon III mianuje Alfreda Niuweskerke dyrektorem Muzeum Sztuk Pięknych, a rodak nasz na zamówienie jego wykonywa wielkie konne posągi Napoleona I, przeznaczone do miast południowej Francyi, i pracuje nad figurami grobowca pierwszego cesarza do kościoła Inwalidów. Niektóre posągi w Luwrze są dziełem jego i ustalają sławę Oleszczyńskiego nad Sekwaną. Po studiach w Berlinie i doktoracie w Heidelbergu w 1838 r., August do 1844 roku kilkakrotnie przebywał w Paryżu. Choć nie mamy bezpośredniego dowodu pisanego na znajomość autora i portretowanego to jest ona niemal pewna. Wynika z jednej strony z pozycji Oleszczyńskiego w Paryżu - o jego dziełach z uznaniem i w zachwycie wypowiadali się: Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Zaleski. Na co dzień artysta nie stronił od ludzi i działalności publicznej. Z drugiej strony powiązaniem z kręgiem przyjaciół Augusta, wśród nich przywołany już Norwid. W 1844 r. Oleszczyński wykonał medalion w brązie przedstawiający Konstantego Gaszyńskiego, z którym August blisko współpracował. Zarazem Gaszyński był też jednym z najbliższych przyjaciół Z. Krasińskiego. Oleszczyński i Gaszyński zaprzyjaźnili się w Warszawie, a ich kontakty pogłębiły się przez wspólny udział w powstaniu listopadowym i trudy emigracji. Gaszyński znał rękopis Ojcze nasz, zapewne też przepisywał go. Jeśli nawet nie ujawniono Oleszczyńskiemu zamiaru publikacji Ojcze nasz to spotykając się z Cieszkowskim i kręgiem jego przyjaciół musiał słyszeć coś na temat ogromnej fascynacji Augusta modlitwą pańską.

W książce Franciszka Jaworskiego z 1910 r., Medaliony polskie Zbiór rodziny Przybysławskich ze Lwowa są ujęte opisy trzech medalionów przedstawiających Cieszkowskiego, żadnego z nich nie ma na ilustracji. Pozycja 120, Głowa w prawo, włosy rozrzucone, wąs suty i broda za głową: AUG: CIESZKOWSKI. Poniżej LADISLAS OLESZCZYŃSKI PARIS 1844. U samego dołu napis w głąb ODLEW FABR. MINTERA. Med. okr. bronz. lany 190 mm. To odlana, inna w stosunku do gipsowej wersja, tak samo miało to miejsce w przypadku Adolfa Cichowskiego - medalion gipsowy z 1841, a z brązu na pomniku z 1848 r. Rozmiar zgodny z szacunkowo określonym dla gipsowego odlewu z fotografii. Nie udało się natrafić na żaden inny ślad tego medalionu. Poz. 121, Głowa w lewo, włosy rozrzucone, wąs krótki i bokobrody. Za głową: AUG. CIESZKOWSKI.U dołu: ODLEW FABRYKI MINTERA. Med. okr. bronz. lany 128 mm. Ten opis niewątpliwie odnosi się do opisanego na wstępie medalionu znajdującego się w muzeach w: Warszawie, Chorzowie, Lublinie i kolekcji prywatnej - był w 2019 roku na aukcji Allegro. Poz. 122, Popiersie, w starszym wieku, wprost z długą brodą i wąsami, brwi krzaczyste, po obu bokach długie włosy spadające. U góry w otoku: AUGUST HR. CIESZKOWSKI. 1814 - 1893. U dołu STEFAN BELOW POZNAŃ. Med. okr. bronzowany, 240 mm. Według MNW ten medalion, z uszkiem, wykonany został na blasze mosiężnej. W inwentarzach określenie: odcisk w blasze. MNP ma ten medalion, jako odlany w pracowni Stefana Belowa w Poznaniu wg projektu Władysława Marcinkowskiego, 1894, ołów miedziowany galwanicznie. Stefan Jakub Below, rzeźbiarz i rytownik, syn Fryderyka Wilhelma, był mniej zdolny od ojca. Od urodzenia w 1857 r., do śmierci w 1903 r. mieszkał w Poznaniu. Miał szansę spotykać A. Cieszkowskiego za życia. Władysław Marcinkowski urodzony w 1858 r. w Mieszkowie, wielkopolski rzeźbiarz o europejskiej sławie, w młodości uczył się w Poznaniu, studiował w Berlinie i Paryżu, od ok. 1905 r. osiadł w Sowińcu, a od 1914 r. (spotyka się też wcześniejszy rok) mieszkał i tworzył w Poznaniu. Szanse Marcinkowskiego na spotkanie sędziwego Cieszkowskiego nie były zbyt duże, ale spotkania czy spotkań nie można wykluczyć zważywszy choćby na zainteresowanie Augusta sztuką. Z medalionu spogląda twarz starca z bujną brodą, wąsem, wysokim pomarszczonym czołem, krzaczastymi brwiami i dość długimi włosami czyli zgodnie z opisem Jaworskiego i obrazem Krajewskiego oraz innymi wizerunkami. Nie wgłębiamy się w różnice, co do materiału i techniki wykonania, te są w stanie rozstrzygnąć fachowcy, chociaż zdjęcia i opis ks. Majkowskiego (poniżej) zdają się jednoznacznie przemawiać za ołowiem miedziowanym. Teraz kwestia autorstwa tego medalionu, Below czy Marcinkowski? Ks. Edmund Majkowski pisząc w „Kronice Miasta Poznania" nr 3 z 1936 r. o Fryderyku Wilhelmie Belowie, ojcu Stefana odniósł się też do interesującego nas medalionu. Napisał: Nie jest jego dziełem plakieta portretowa hr. Augusta Cieszkowskiego, sygnowana: STEFAN BELOW. POZNAN. (sic!). Autorem tej plakiety, bardzo zresztą rozpo­wszechnionej - była bowiem premjum członkowskiem Towa­rzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Poznaniu - jest Włady­sław Marcinkowski. Znakomity ten rzeźbiarz nie umieścił swe­go signum na plakiecie, dał go natomiast Stefan Below, w któ­rego zakładzie wykonane były masowo egzemplarze plakiety (w ołowiu pokrytym galwanicznie miedzią). Firma Stefana Belowa, umieszczona na plakiecie, wywo­łuje, wobec braku sygnatury Władysława Marcinkowskiego, wrażenie, iż autorem medaljonu był Below. Sprostowania tego udzielił mi p. Marcinkowski. Nie sądzę zresztą, iż Stefan Be­low chciał w błąd wprowadzić społeczeństwo wielkopolskie. Firma jego na plakiecie nie nosi wcale charakteru podpisu autorskiego, niemniej każe jednak przypuszczać, że Below wymo­delował portret. Opisana jest plakieta u Jaworskiego (Medaljony polskie etc., str. 74 n 122), który oczywiście autorstwo jej przypisał Stefanowi Belowowi. Ten zapis zda się rozstrzygać sposób wykonania. Uwiarygodnia też autorstwo Marcinkowskiego. Pośrednim tego dowodem jest medal dr. Karola Marcinkowskiego, wspólne dzieło Władysława Marcinkowskiego i Stefana Belowa. Pod popiersiem doktora Karola jest napis MARCINKOWSKI FCT. a u dołu wzdłuż brzegu: STEFAN BELOW. Otwartą pozostaje data powstania tego medalionu. Podane na medalu Wysockiego daty roczne to lata narodzin i śmierci, i tego rodzaju zapis jest zwykle spotykany. Tu mamy rok 1893, jeśli jest to data śmieci to błędnie podana - August Cieszkowski zmarł w 1894 r. Druga możliwość, powstał na obchodzony w 1893 r. jubileusz 50-lecia pracy naukowej Cieszkowskiego. Przejrzeliśmy opisy jubileuszu w gazetach codziennych oraz „Roczniku TPNP" i nie natrafiliśmy na żaden jego ślad. Medalion ten był dość powszechny skoro funkcjonował też jako nagroda członkowska Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Poznaniu (początkowo, od 1888 r. stanowiło filię krakowskiego TPSP). Nie sposób określić w jakiej liczbie egzemplarzy został wykonany, choć zapewne sporej.

Autorstwo Marcinkowskiego w przypadku kolejnego medalionu nie budzi już żadnych wątpliwości. Powstał w 1898 r., być może na zamówienie synów. To brązowy medalion o średnicy 45 cm. Jest umieszczony na tablicy obok medalionu Zygmunta Krasińskiego, też dzieło Marcinkowskiego, na ścianie na wysokości piętra w obrębie dziedzińcu gmachu Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Tablica zawisła z okazji setnej rocznicy urodzin Krasińskiego w 1912 r. Nad medalionami wyryte są daty narodzin i śmierci, ta pierwsza w przypadku Augusta jest błędna 14 zamiast 12 września, czternastego zostały zgłoszone jego narodziny w parafii Kopcie. Porównując wizerunek Augusta na obu medalionach autorstwa W. Marcinkowskiego widać sporo podobieństw, ale i różnice. Medalion sygnowany nazwiskiem Belowa powstał w lub po 1893 r., (nie natrafiliśmy na jakąkolwiek datę) na pewno przed 1903 rokiem (śmierć Belowa). Nawet jeśli był to rok 1893, to jest mało prawdopodobne, by Cieszkowski pozował W. Marcinkowskiemu. Jeśli Marcinkowski tworzył medalion z PTPN w 1898 r. to tym bardziej nie portretował żyjącego Augusta. Musiał posiłkować się obrazem Krajewskiego, w grę wchodziły też fotografie z końcowego okresu życia Augusta. Dopiero na końcu wchodziła w grę pamięć po ewentualnych spotkaniach.

Ewa J. i Włodzimierz Buczyńscy