Strona www.swarzedz.pl

Biuletyn Informacji Publicznej Biuletyn
Informacji Publicznej
-A  /  A+
Wysoki kontrast strony / Zwykly kontrast strony

Oficjalna strona Urzędu Miasta i Gminy w Swarzędzu
PL DE EN

Indie bliższe

17.11.17

Na przełomie października i listopada grupa uczniów i nauczycieli I Liceum Ogólnokształcącego w Swarzędzu przebywała w Delhi, dokąd pojechała w ramach programu wymiany z tamtejszą szkołą. Swoje wrażenia opisała dla Państwa jedna z uczestniczek wyjazdu, Natalia Płachtij - uczennica klasy IIA I Liceum Ogólnokształcącego w Swarzędzu.

Indie to królestwo tysiąca zapachów, smaków i kolorów. Mówi się, że to państwo legenda - ojczyzna niesamowitej cywilizacji, kraj bombajskiego Hollywood, niespotykana mieszanka wszelkich religii świata i milionów ludzi. Ten kraj można tylko kochać lub nienawidzić. Osobiście, zdecydowanie należę do pierwszej grupy. Indie udało mi się odwiedzić w związku z moim udziałem w wymianie uczniowskiej ze szkołą Bal Bharati Public School w New Delhi. Tegoroczna wymiana odbyła się w ramach międzynarodowego projektu EKOS-Bal Bharati Exchange Program, który moja szkoła rozpoczęła w roku 2015. Głównym jego celem jest jak najbliższe poznanie kultury odwiedzanego kraju, co umożliwia pobyt w domach rodzin partnerów, którzy są każdorazowo indywidualnie dopasowywani do wybranych uczniów z naszej szkoły. Podczas wymiany uczestnicy projektu mają okazję do uczestnictwa w zajęciach szkolnych oraz warsztatach kulinarnych, artystycznych i tanecznych. Ponadto projekt stwarza niepowtarzalną okazję do odwiedzenia miejsc takich jak Taj Mahal w Agrze czy Świątynia Akshardham w New Delhi.

Wyjazd niezwykle ekscytujący - kraj oddalony o ponad sześć tysięcy kilometrów, zupełnie inne zasady, kultura, obyczaje... Miałam wiele obaw dotyczących pobytu w Delhi, jednak szybko i skutecznie zostały one rozwiane.

Po wyjściu z lotniska na ulicę momentalnie uderzył we mnie ten specyficzny zapach Indii - kadzidła, przyprawy, curry i smog. Pierwsza szokująca dla mnie informacja? Sama stolica liczy ponad dwadzieścia dwa miliony mieszkańców  - przecież to prawie dwie trzecie mieszkańców całej Polski (według danych z 2011 roku, a populacja Indii wciąż rośnie)! Godzina dwudziesta trzecia, a na ulicach tłumy ludzi, a na drogach ciągną się sznury samochodów. Po pierwszej jeździe samochodem odniosłam wrażenie, że pomimo obowiązującego ruchu lewostronnego tak naprawdę na drodze panują tylko dwie zasady „Zmieścisz się? To jedziesz!" oraz „Uderz w klakson, a inne się odezwą". Na szosie i przy niej, oprócz samochodów, roi się od niezliczonej ilości rowerów, riksz, wozów, ludzi przebiegających przez drogę (a raczej wbiegających pod samochody, bo kierowcy rzadko kiedy zwalniają, by przepuścić pieszego), ulicznych psów i krów, a te ostatnie za nic sobie mają pędzące samochody, krzyki zdenerwowanych kierowców i głośne klaksony - ciężko jest je zmusić do zejścia z drogi, jeśli już się na niej znajdą.

Rzecz, która na ulicy także przyciąga wzrok to zdecydowanie kolorowe, tradycyjne stroje Hindusek - sari lub prostsze salvarkamis: długa tunika, spodnie i szal. Równie przyjemne dla oka są uliczne stragany z pięknie wyglądającymi owocami i warzywami, mocnym zapachem smażonego na stoisku curry i równie intensywnym zapachem przypraw.

Przed moim wyjazdem spotkałam się z mylnym przekonaniem wielu osób, że kuchnia Indii do głównie chili, curry i same warzywa, gdyż w końcu wszyscy mieszkańcy Indii to wegetarianie. „Co ty tam będziesz jadła?!". Nie jest to jednak prawda. W Indiach spożywa się także mięso, wszystko zależy od wyznawanej religii, ale też często po prostu od zachcianki danej osoby. Kuchnia hinduska jest różnorodna i nie opiera się tylko na palących w przełyku przyprawach czy roślinach - każdy, zarówno jarosz jak i smakosz mięs, znajdzie tu coś dla siebie. Muszę jednak przyznać, że najsmaczniejsze dania jakie jadłam w Indiach, przygotowywane były w domu, w którym byłam goszczona. Dzięki niezwykłej gościnności mojej rodziny goszczącej miałam możliwość wypróbowania tak ogromnej kombinacji smaków, że nie jestem w stanie ich wszystkich zliczyć.

Oprócz przepysznych posiłków i wielu prezentów, jakie dostałam przed powrotem do Polski od rodziny mojej partnerki z wymiany, zostałam obdarowana taką gościnnością, dzięki której poczułam się jak członek rodziny - żadnego dnia niczego mi nie brakowało, zawsze byłam pytana o to jak mi minął dzień, jak podobają mi się Indie, czy aby na pewno niczego mi nie trzeba. Kiedy chciałam pomóc w posprzątaniu naczyń po posiłku zostałam usadzona przez wszystkie głosy rodziny na miejscu „My sobie kochanie poradzimy, a Ty odpocznij".

Po powrocie z Indii zadano mi pytanie: „Za czym najbardziej będziesz tęsknić?". Odpowiedziałam bez zastanowienia: „Za moimi hinduskimi przyjaciółmi. Może nie znamy się długo, ale więź pomiędzy nami jest bardzo silna". I tak właśnie czuję. Przez udział w wymianie zorganizowanej przez moją szkołę wiem, że nie tylko mogę być jeszcze bardziej tolerancyjna w stosunku do wyznawców innych religii, ludzi o innym kolorze skóry, innych obyczajach, czy mówiących w innym języku, ale również to, że swoje bratnie dusze można odnaleźć wiele tysięcy kilometrów od domu.